Moja droga: Od przetrwania do lekkości i tworzenia
Od wczesnego dzieciństwa znałam tylko jeden stan: przetrwanie. Już jako 16-latka ciężko pracowałam na swoje utrzymanie — od roznoszenia ulotek po pomoc w remontach. Przez lata żyłam w przekonaniu, że muszę być twarda, całkowicie samowystarczalna i gotowa na wieczną walkę z losem.
Ta silna, męska energia i potrzeba kontrolowania wszystkiego zaprowadziły mnie aż do wojska. Wstąpiłam do służby w trudnym momencie, po rozstaniu z partnerem, z którym prowadziłam firmę. Szukałam tam stałego gruntu i nowego celu, ale to właśnie tam przeżyłam swój najważniejszy wewnętrzny przełom.
Dotarło do mnie z pełną mocą: ja nie żyję, ja po prostu ciągle walczę. Moje codzienne życie opierało się wyłącznie na presji, lęku o jutro i ogromnym napięciu. Zrozumiałam, że jeśli nie zmienię swojego podejścia u samych podstaw, na zawsze zostanę w tym kołowrotku.
Podjęłam odważną decyzję: odeszłam z armii, wyjechałam za granicę i postawiłam wszystko na jedną kartę. Pracując na etacie, zaczęłam od zera budować własny biznes. Wtedy też w pełni zaufałam temu, co nosiłam w sobie od zawsze — mojej intuicji, pracy z energią oraz darom jasnoczucia i jasnowidzenia.